DAR ŁASKI MATKI BOŻEJ

 

1) Daję wam do dyspozycji nowy środek, promień światła. Jest to Płomień Miłości mojego Serca. [..] Jestem Matką łaskawą

i kochającą, która w jedności z wami was

ratuje. [...] Ten pełen łask Płomień, który daje wam moje Niepokalane Serce, powi­nien wę­dro­wać od serca do serca, roz­pa­la­jąc wszyst­kie serca […]. Jego blask ośle­pi sza­ta­na. Jest ogniem mi­ło­ści i zgody, który wy­pro­si­łam u Ojca Przed­wiecz­ne­go dzię­ki za­słu­gom świę­tych Ran mo­je­go Bo­skie­go Syna” (13 kwiet­nia 1962).

2) „Córko, Pło­mień mojej mi­ło­ści tak się roz­pa­lił, że pra­gnę wam prze­ka­zać nie tylko całe jego świa­tło, ale i cały jego żar. […] Pło­mie­nia mojej mi­ło­ści – tak wiel­kie­go i po­tęż­ne­go – nie mogę już dłu­żej w sobie po­wstrzy­my­wać, z wiel­ką siłą try­ska on z mo­je­go Serca, by was ogar­nąć. Moja roz­le­wa­ją­ca się mi­łość po­chła­nia nie­na­wiść pie­kła, aby jesz­cze wię­cej dusz zo­sta­ło oca­lo­nych od wiecz­ne­go po­tę­pie­nia. Będę wam po­ma­gać w spo­sób nie­mal cu­dow­ny, tak że stale bę­dzie­cie to do­strze­gać” (19 paź­dzier­ni­ka 1962).

3) „Pra­gnę, by Pło­mień Mi­ło­ści mo­je­go Nie­po­ka­la­ne­go Serca, który do­ko­nu­je cudów w głębi ludz­kich serc, stał się znany wszę­dzie, tak jak na całym świe­cie znane jest moje Imię” (19 paź­dzier­ni­ka 1962).

4) „Dzia­ła­niem łaski Pło­mie­nia mojej mi­ło­ści pra­gnę objąć wszyst­kie ludy i na­ro­dy, rów­nież te, które nie po­zna­ły jesz­cze Chry­stu­sa, nie tylko te, które na­le­żą do Ko­ścio­ła ka­to­lic­kie­go, lecz i wszyst­kie dusze na świe­cie ozna­czo­ne zna­kiem krzy­ża mo­je­go Bo­skie­go Syna” (16 wrze­śnia 1963).

 

PŁO­MIEŃ MI­ŁO­ŚCI

Po­ję­cie Pło­mie­nia Mi­ło­ści nie jest nowe. Na­tra­fia­my na nie w wielu miej­scach Pisma Świę­te­go i od­naj­du­je­my je już w Sta­rym Te­sta­men­cie.

 

A) PŁO­MIEŃ MI­ŁO­ŚCI W PI­ŚMIE ŚWIĘ­TYM I TRA­DY­CJI KO­ŚCIO­ŁA

„Bóg jest mi­ło­ścią” – pisze apo­stoł Jan (1 J 4, 8). Ta Wiecz­na Mi­łość ob­ja­wi­ła się w spo­sób naj­bar­dziej do­strze­gal­ny dla ludz­kich zmy­słów, gdy Pan uka­zał się Moj­że­szo­wi w pło­ną­cym krze­wie (Wj 3, 1–7). Jest ona zatem żywym, go­rą­cym pło­mie­niem, który nigdy nie ga­śnie.

Ta Wiecz­na Mi­łość chce się sobą dzie­lić ze swo­imi stwo­rze­nia­mi. To pra­gnie­nie speł­ni­ło się, gdy druga Osoba Trój­cy Świę­tej, Jezus Chry­stus, przy­ję­ła ludz­kie ciało w łonie Nie­po­ka­la­nej Dzie­wi­cy. Bóg bo­wiem bo­wiem tak „umi­ło­wał świat, że Syna swego Jed­no­ro­dzo­ne­go dał” (J 3, 16).

Mi­łość Boża ob­ja­wia się w naj­do­sko­nal­szy spo­sób w Je­zu­sie Chry­stu­sie. Wy­le­wał On na nas swoją Boską mi­łość przez całe życie, od chwi­li na­ro­dzin aż po do­bro­wol­nie zło­żo­ną za nas na krzy­żu ofia­rę prze­bła­gal­ną. Do­strze­ga­li to wszy­scy, któ­rzy szcze­rym ser­cem szu­ka­li Jego bli­sko­ści. Jezus po­ma­gał wszyst­kim uci­śnio­nym i cier­pią­cym, któ­rzy byli go­to­wi Mu uwie­rzyć i za­ufać. Dla­te­go cały lud słu­chał Go z za­par­tym tchem. Jego prze­ba­cza­ją­ca mi­łość przy­cią­ga­ła grzesz­ni­ków, któ­rych czy­nił swo­imi apo­sto­ła­mi i na­stęp­ca­mi. Gdy było to ko­niecz­ne, kar­mił ich sło­wa­mi roz­pa­la­ją­cy­mi serca: „Czy serce nie pa­ła­ło w nas, kiedy roz­ma­wiał z nami w dro­dze i Pisma nam wy­ja­śniał?” (Łk 24, 32) – py­ta­li się na­wza­jem ucznio­wie w Emaus, traf­nie od­czy­tu­jąc spo­sób dzia­ła­nia Pana.

 

Cały pro­gram mi­ło­ści Je­zu­sa stresz­cza się w sło­wach: „Przy­sze­dłem ogień rzu­cić na zie­mię i jakże pra­gnę, ażeby już za­pło­nął” (Łk 12, 49). Bóg i dziś udzie­la czło­wie­ko­wi swo­jej mi­ło­ści. Kiedy król Sa­lo­mon po­świę­cił świą­ty­nię, spadł ogień z nieba, a „chwa­ła Pań­ska na­peł­ni­ła dom Pań­ski” (2 Krn 7, 1–2). Bóg wy­brał i uświę­cił ten dom – ogień z nieba miał w nim pło­nąć na chwa­łę Bożą jako ogień ofiar­ny. Dziś we chrzcie Duch Świę­ty, nie­ja­ko przy­wo­łu­jąc ten obraz, za­pa­la iskier­kę Bożej mi­ło­ści w świą­ty­ni ludz­kiej duszy i uświę­ca ją, aby już nie­ustan­nie pło­nął w niej ogień mi­ło­ści ku chwa­le Boga: „Czyż nie wie­cie, że je­ste­ście świą­ty­nią Boga i że Duch Boży miesz­ka w was?” (1 Kor 3, 16).

 

To sa­mo­udzie­la­nie się Boga nas uświę­ca, dla­te­go też na­zy­wa­my je łaską uświę­ca­ją­cą. Uzdal­nia nas rów­nież do udzia­łu w życiu wiecz­nym Boga zwa­nym też ży­ciem łaski. Bóg sta­wia nam po­przecz­kę bar­dzo wy­so­ko, wzy­wa­jąc: „Bądź­cie świę­ty­mi, bo Ja je­stem świę­ty, Pan, Bóg wasz!” (Kpł 19, 2).

 

Choć we chrzcie otrzy­ma­li­śmy Boże życie, nasza ludz­ka na­tu­ra się nie zmie­ni­ła i nie po­zby­li­śmy się złych skłon­no­ści. Drze­mią one w nas i wciąż są nam bliż­sze niż dobro. Iskier­ka Bożej mi­ło­ści żyje w nas jed­nak i za­czy­na dzia­łać. Ma ona stop­nio­wo wy­ple­niać całe zło, aby coraz bar­dziej uka­zy­wa­ło się w nas to, co dobre i świę­te. Dla­te­go ta iskier­ka musi się w nas po­więk­szać, musi się stać dużą iskrą. I nie tylko to! Bóg pra­gnie, by dzię­ki na­szej współ­pra­cy iskra Jego mi­ło­ści stała się ogniem, pło­ną­cym ogniem po­chła­nia­ją­cym, nisz­czą­cym w nas wszyst­ko, co złe i nie­do­sko­na­łe. W ten spo­sób Bóg chce nas oczy­ścić i uświę­cić. Je­że­li dusza nie bę­dzie czy­nić prze­szkód łasce, lecz bę­dzie jej ule­gła, to już tu na ziemi może osią­gnąć peł­nię do­sko­na­ło­ści: we­wnętrz­ne zjed­no­cze­nie z Bo­giem. Bę­dzie to na­gro­da za jej wier­ność, za sta­łość w mi­ło­ści. Bóg uczy­ni w niej sobie miesz­ka­nie (por. J 14, 23), a ona, wy­peł­nio­na żar­li­wą mi­ło­ścią do Boga, sama sta­nie się żywym pło­mie­niem mi­ło­ści za­pa­la­ją­cym inne dusze i świe­cą­cym im w ciem­no­ści grze­chu.

 

Pierw­szym, który in­ten­syw­nie zgłę­biał po­szcze­gól­ne fazy tej prze­mia­ny duszy, był św. Jan od Krzy­ża (1542–1591). O nim, dok­to­rze Ko­ścio­ła i mi­stycz­nym teo­lo­gu wiel­kie­go for­ma­tu, Urząd Na­uczy­ciel­ski Ko­ścio­ła stwier­dza, że „na­peł­nio­ny świę­tym Du­chem Boga, na­pi­sał księ­gi nie­biań­skiej mą­dro­ści” (por. Droga na Górę Kar­mel, I, 20). W swoim dzie­le Żywy pło­mień mi­ło­ści (księ­ga druga) mi­styk w nie­zrów­na­ny spo­sób opi­su­je mi­łość Boga zstę­pu­ją­cą na każdą duszę. We­wnętrz­nie prze­nik­nię­ty opi­sy­wa­ny­mi praw­da­mi po mi­strzow­sku opi­su­je oczysz­cza­ją­ce i uświę­ca­ją­ce dzia­ła­nie pło­mie­nia mi­ło­ści w róż­nych fa­zach życia du­cho­we­go duszy, przy­go­to­wu­ją­ce­go ją na zjed­no­cze­nie z Bo­giem. Pa­trząc z per­spek­ty­wy Boga, jest to dzia­ła­nie zbaw­cze, dla duszy ozna­cza ono jed­nak bo­le­sny pro­ces oczysz­cze­nia i uszla­chet­nie­nia. Na­stęp­nie świę­ty mi­styk uka­zu­je, jak Boża iskra, prze­no­sząc nas na coraz wyż­sze stop­nie mi­ło­ści, ro­śnie w nas, aż w końcu roz­pa­la się w duszy ja­snym pło­mie­niem. Sym­bol i wyraz Bożej mi­ło­ści

 

Isto­tę czło­wie­ka, ośro­dek jego oso­bo­wo­ści, od da­wien dawna na­zy­wa­my ser­cem. Oczy­wi­ście mamy na myśli serce w zna­cze­niu prze­no­śnym – serce etycz­ne – uży­wa­jąc tego po­ję­cia za­mien­nie z po­ję­ciem duszy. Mó­wi­my prze­cież, że ko­cha­my kogoś „całym ser­cem i duszą”. Serce jest zatem ośrod­kiem mi­ło­ści.

 

Bóg jest mi­ło­ścią w swo­jej isto­cie. Ta Wiecz­na Mi­łość uwi­docz­ni­ła się w Sercu Je­zu­sa. On w naj­wznio­ślej­szy spo­sób za­świad­cza nam o mi­ło­ści Trój­je­dy­ne­go Boga.

 

Bóg jest mi­ło­ścią w swoim dzia­ła­niu. Tę­sk­no­tę i żar tej udzie­la­ją­cej się mi­ło­ści sym­bo­li­zu­je pło­mień, któ­rym pło­nie Serce Je­zu­sa. Jest on jed­nak nie tylko zna­kiem, lecz także wy­ra­zem prze­peł­nia­ją­cej Serce Je­zu­sa nie­skoń­czo­nej mi­ło­ści Trój­je­dy­ne­go Boga, mi­ło­ści tak wiel­kiej i tak sil­nej, że w swo­jej dy­na­mi­ce wy­le­wa się z Niego, bo nie po­tra­fi się za­mknąć w sobie. Nie spo­sób zatem my­śleć o tym ja­snym pło­mie­niu w ode­rwa­niu od Serca Pana.

 

Pło­mień Mi­ło­ści jest dla Bo­że­go Serca środ­kiem re­ali­za­cji jego pla­nów, jest jakby jego or­ga­nem wy­ko­naw­czym, łącz­ni­kiem mię­dzy Bo­giem a duszą czło­wie­ka. Mi­łość wy­le­wa się z Bo­że­go Serca, by le­czyć rany na­szej duszy, umac­niać nas w mi­ło­ści i upo­dab­niać nasze serca do Jego Serca.

 

Czym jest Pło­mień Mi­ło­ści

 

Je­że­li Serce Je­zu­sa na­zy­wa­my źró­dłem, to Pło­mień Mi­ło­ści jest stru­mie­niem, który pły­nie do nas z tego źró­dła.

 

Je­że­li Serce Je­zu­sa po­strze­ga­my jako miesz­ka­nie Trój­je­dy­ne­go Boga, to Pło­mie­niem Mi­ło­ści roz­pa­lo­nym w Sercu Nie­po­ka­la­nej Dzie­wi­cy przez Ducha Świę­te­go jest sama wcie­lo­na Mi­łość, na­ro­dzo­ny z Ojca Syn Boży – JEZUS CHRY­STUS.

Świę­ty Au­gu­styn, bi­skup i dok­tor Ko­ścio­ła (354–430), przed­sta­wia­ny nie­kie­dy w sztu­ce sa­kral­nej z pło­ną­cym ser­cem w dłoni, tak się mo­dlił: „Niech się roz­pa­li we wnę­trzu moim żywy wę­giel Two­jej mi­ło­ści. Niech się wzma­ga i roz­pa­li ogniem po­tęż­nym. Nie­chaj się pali nie­ustan­nie na oł­ta­rzu serca mego. Niech żarzy się we wnętrz­no­ściach moich i niech pło­nie w głębi mojej duszy. Obym w dniu mojej śmier­ci sta­nął do­sko­na­ły przed Ob­li­czem Twoim Amen.

 

 KULT NIEPOKALANEGO SERCA MARYI W CZASACH OSTATECZNYCH

1) Już święty biskup Amadeusz wskazuje na rolę Maryi w czasach ostatecznych. Ten trubadur Najświętszej Dziewicy spogląda na Nią ze świętym podziwem właściwym człowiekowi średniowiecza. Kontemplując płonący w Jej Sercu ogień Bożej miłości, sięga w zachwycie po cudowne porównanie: ,Płonęłaś jak gorejący krzew, który niegdyś ujrzał Mojżesz, płonęłaś, ale się nie spalałaś", a następnie przyrównuje miłość płynącą z Serca Matki Bożej do rwącego ognistego strumienia, który "wpędza

piekło w przerażenie" . W prorockim widzeniu św. Amadeusz mówi dalej: ,,Dla Jej niezrównanej miłości Boga przypadnie Jej szatanem, szczególna rola w walce a nawet udział w sądzie ostatecznym"

2) Niedługo przed narodzinami kultu Serca Jezusowego, który wkrótce zaczął się niepowstrzymanie szerzyć po całym świecie, pewna wybrana przez Pana dusza w Coutances otrzymała - już wtedy misję pokuty i zadośćuczynienia dla nawrócenia ludzi żyjących w czasach ostatecznych. Ta dusza wynagradzająca nazywała się Maria des Vallées (1590-1658),

a jej kierownikiem duchowym był św. Jan Eudes, któ­re­go dzie­ła Maria pod każ­dym wzglę­dem wspie­ra­ła. I jej Matka Boża po­wie­dzia­ła: „Serce Je­zu­sa jest moim Ser­cem, a kto od­da­je im cześć, otrzy­ma wiele łask”15.

Czy ro­zu­mie­my, co ozna­cza zrów­na­nie Serc Je­zu­sa i Maryi oraz ich po­wią­za­nie z cza­sa­mi osta­tecz­ny­mi? Praw­da ta mówi nam, że na końcu cza­sów Pan za­mie­rza w swoim imie­niu po­słać na ra­tu­nek lu­dziom Naj­święt­szą Matkę. Bę­dzie Ona dla nas po­słan­nicz­ką mi­ło­sier­nej mi­ło­ści Boga. Jej Nie­po­ka­la­ne Serce, które po­przez pło­ną­cą w nim Bożą mi­łość cał­ko­wi­cie zjed­no­czy­ło się w do­sko­na­łej har­mo­nii z Ser­cem Jej Bo­skie­go Syna, sta­nie się dla nas uciecz­ką.

3) Jak za­uwa­żył bi­skup Ra­ty­zbo­ny, Ru­dolf Gra­ber, „w św. Lu­dwi­ku Marii Gri­gnio­nie de Mont­fort (ur. 1673 – zm. 1716, rok ob­ja­wie­nia się Naj­święt­sze­go Serca Je­zu­sa) Matka Boża zna­la­zła he­rol­da, który w pro­fe­tycz­ny spo­sób za­po­wia­da przyj­ście Jej kró­le­stwa”16. Te słowa po­twier­dza sam świę­ty: „[Syn Boży] uczy­nił Ją skarb­ni­cą wszyst­kie­go, co Oj­ciec dał Mu w po­sia­da­nie. Przez Nią daje człon­kom swego Ciała udział we wła­snych za­słu­gach i cno­tach i zlewa na nich swoje łaski”17.

4) Kie­ru­jąc się swoją ma­cie­rzyń­ską misją i ko­rzy­sta­jąc z otrzy­ma­ne­go od Syna przy­wi­le­ju, po­przez uka­za­nie się 27 li­sto­pa­da

1830 roku w Pa­ry­żu i ob­da­ro­wa­nie nas Cu­dow­nym Me­da­li­kiem na znak swo­jej mat­czy­nej mi­ło­ści Naj­święt­sza Dzie­wi­ca za­po­cząt­ko­wa­ła w dzie­jach zba­wie­nia epokę ma­ryj­ną. Pro­gram tej epoki za­wie­ra się w wi­ze­run­ku umiesz­czo­nym na me­da­li­ku: Ta, która zo­sta­ła po­czę­ta bez grze­chu i któ­rej nie mógł zra­nić sza­tan, dep­cze wę­żo­wi głowę, aby wy­peł­ni­ła się za­po­wiedź dana przez Boga w raju (por. Rdz 3, 15).

5) Tak prze­bie­ga coraz bar­dziej na­si­la­ją­ca się na na­szych oczach walka mię­dzy Bo­giem a sza­ta­nem. Za­da­nie pro­wa­dze­nia tego du­cho­we­go boju Bóg po­wie­rzył Naj­święt­szej Maryi Pan­nie, która już w 1917 roku w Fa­ti­mie za­po­wie­dzia­ła, że w Niej zwy­cię­ży: „Na ko­niec moje Nie­po­ka­la­ne Serce za­trium­fu­je!”. Troje pa­stusz­ków, któ­rym Ma­ry­ja ob­ja­wi­ła się 13 lipca 1917 roku, po­ka­zu­jąc swoje oto­czo­ne cier­nia­mi Serce z bu­cha­ją­cym Pło­mie­niem Mi­ło­ści, nie mogło jesz­cze wie­dzieć, że ten Pło­mień sta­nie się środ­kiem, który przy­czy­ni się do osta­tecz­ne­go zwy­cię­stwa w walce z sza­ta­nem. Zna­cze­nie tego sym­bo­lu po­zo­sta­ło nie­zna­ne. To nasze po­ko­le­nie otrzy­ma­ło łaskę po­zna­nia ta­jem­ni­cy Pło­mie­nia Mi­ło­ści za spra­wą no­we­go ob­ja­wie­nia, któ­re­go treść publikujemy w tej książce.

 

1. Na grupie nie propagujemy i nie udostępniamy treści związanych z orędziami prywatnymi i prorokami min. : Kościół Boga żywego, Maria Bożego Miłosierdzia, Cyprian Polak, Orędzie do Anny itd. 

2. Na grupie zgłaszamy swoją chęć wzięcia udziału w dziele Odkupienia i szerzenia Płomienia Miłości 

3. Zgłaszane godziny mogą się dublować i mogą z innymi powtarzać. Każdy indywidualnie patrzy pod kątem swojej dostępności i możliwości np rodzinnych.

4. Osoby które się zgłoszą powinny zdeklarować się w obrębie 7 dni jaki tydzień i godzinę np. czuwania , postu, adoracji wybierają. 

5. Celem grupy jest zwiększenie mocy Płomienia Miłości oraz zadośćuczynienia Niebu za grzechy.

6. Wszelkie niejasnosci, pytania  prosimy zgłaszać do administratorów którzy niezwłocznie odpowiedzą.

 

KORONKA DO PŁOMIENIA MIŁOŚCI NIEPOKALANEGO SERCA MARYI

W Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen (5 razy)

(na cześć pięciu Najświętszych Ran Pana Jezusa czynimy na sobie 5 razy znak Krzyża św. z głębokim szacunkiem)

 

Następnie na dużym paciorku różańca mówimy:

Pełne boleści i Niepokalane Serce Maryi, proś za nami, którzy się do Ciebie uciekamy!

 

Na trzech małych paciorkach mówimy:

1. Boże mój, wierzę w Ciebie, ponieważ jesteś nieskończenie dobry!

2. Boże mój, ufam Tobie, ponieważ jesteś nieskończenie miłosierny!

3. Boże mój, kocham Cię, ponieważ jesteś nieskończenie kochający!

 

Na dużych paciorkach różańca mówimy:

Pełne boleści i Niepokalane Serce Maryi,

proś za nami, którzy się do Ciebie uciekamy!

 

Na małych paciorkach różańca mówimy:

Matko, ratuj nas przez Płomień Miłości

Twojego Niepokalanego Serca!

 

Po każdej dziesiątce mówimy:

Matko Boża! Rozlej na całą ludzkość

działanie łaski Twojego Płomienia Miłości

teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen.

 

Na zakończenie:

Chwała Ojcu (3 razy)

W Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen (5 razy)

 

 

Modlitwa o wylanie Płomienia Miłości Niepokalanego Serca Mary 

O Najświętsza Maryjo Panno, nasza umiłowana Matko w niebie! Tak bardzo ukochałaś Boga i Jego dzieci, że ofiarowałaś na krzyżu swojego Jednorodzonego Boskiego Syna Jezusa Chrystusa na przebłaganie Ojca w niebie i dla naszego zbawienia, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.

 

Ciebie, o umiłowana Matko, prosimy z dziecięcą ufnością: spraw, aby nasze słabe serca rozgorzały zapalonym przez Ducha Świętego Płomieniem Miłości Twojego Niepokalanego Serca, napełniając się doskonałą miłością Boga i bliźniego, abyśmy zjednoczeni z Tobą mogli kochać naszego Stwórcę i innych ludzi.

Pomóż nam, o potężna Królowo Serc, nieść ten święty Płomień wszystkim ludziom dobrej woli i gasić na całej ziemi ogień nienawiści ogniem miłości. Niech Jezus, Książę Pokoju, w sakramencie swojej miłości zasiada na tronach ołtarzy jako Król szczęśliwości i Serce wszystkich serc. Amen

_______

Imprimatur: 10 lipca 1984 roku

+ Józef, biskup Augsburga

 

 Zdrowaś Maryjo .., módl

się za nami grzesznymi, rozlewaj na całą ludzkość działanie

łaski Twojego Płomienia Miłości, teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen"'

 

 Niech nasze stopy kroczą razem 

Niech nasze ręce zbierają razem 

Niech nasze serca biją razem 

Niech nasze dusze odczuwają razem 

Niech nasze myśli się jednoczą 

Niech nasze uszy razem wsłuchują się w ciszę 

Niech nasze oczy wpatrują się w siebie a nasze spojrzenia stapiają się w jedno 

Niech nasze wargi razem proszą Ojca Przedwiecznego o zmiłowanie 

(Modlitwa z Płomienia)

 

Dzięki Ci, Ojcze Przedwieczny, za to, że w swoim miłosierdziu dałeś nam to kochające matczyne Serce, skarbnicę Twoich łask!

Dzięki Ci, Jezu Chryste, wcielony Synu Boży, za to, że zamieszkałeś w Niepokalanym Sercu Twojej Dziewiczej Matki i w tajemniczy sposób udzielasz się nam jako Plomień Jej miłości!

Dzięki Ci, Duchu Święty, za to, że wydałeś plon w Niepokalanym Sercu Twojej Oblubienicy, a Jej  OWOC- Jezusa Chrystusa - wydajesz także w naszych sercach!

 

 SCHRONIENIE W PŁOMIENIU MIŁOŚCINIEPOKALANEGO SERCA MARYI

Dusza, która całkowicie schroni się w Płomieniu Miłości Maryi, może się w życiu duchowym spodziewać wielu przywilejów. 

Łaski związane z Płomieniem Miłości:

1) Jak już wspomniano, spowodują lub przyspieszają jej nawrócenie.

2) Zapewnią duszy pokój. Ponieważ światło Płomienia Miłości oślepia szatana, dusza otulona tym Płomieniem jakby dla niego nie istniała. Nie widząc jej, nie może jej również kusić. Zapewnia to duszy uczucie pokoju.

3) Przyśpieszają postęp duszy w życiu duchowym. Dusza nienękana już przez szatana, zyskuje więcej czasu i sił, by całkowicie zwrócić się ku Bogu. Może w znacznie większym  stopniu czerpać z Jego łaski niż wtedy, gdy zużywała siły na walkę ze złem. Oznacza to, że szybciej doskonali się duchowo

i o wiele skuteczniej może pożytkować łaskę Bożą dla dobra swojego oraz innych dusz,

4) Jednoczą  duszę z Bogiem. Miłość nie zatrzymuje się w pół drogi. Jej dynamika, jej istota powoduje, że domaga się ona coraz większego zjednoczenia i nie zaznaje spoczynku dopóty, dopóki nie osiągnie celu. Pragną tego zarówno Bóg jak i ludzka dusza. Kiedy zaś dusza dostąpi jedności z Bogiem umiera wprost ze szczęścia.